Quote (toyo @ 7 May 2018 15:27)
Jak ktoś jeździ głównie po mieście to ja nie wiem czy w ogóle zimówki są potrzebne...
Nie, żebym namawiał do jazdy na letnich, bo sam w obu autach zmieniam na zimowe, ale patrząc na to jak wyglądają zimy w Krakowie i jak sensownie utrzymane są drogi (przynajmniej główne) to przy spokojnym toczeniu się do pracy chyba można na luzie oblatać to na letnich.
Dni takich, żeby faktycznie warunki były trudniejsze i trzeba było bujać się po śniegu czy ostrym błocie było chyba dosłownie kilka.
Przerzucenie gum z wyważeniem 2 razy w roku to +/- 200 zł, a za ten hajs te najgorsze dni opierdoli jakąś tanią taksą czy uberem.
Powiem szczerze. Jak mialem 18 lat prawko zdane w grudniu auto z lysymi letnimi uniroyalam(takie 2-2.5mm do tego wiekowe)i i dosyc mocna zima. Jezdzic sie dalo, ale kilka razy odczulem brak hamowania i prowadzenia. Nioslo mnie raz zatrzymalem sie na centymetry od rowu. Musze przyznac, ze coraz lepiej radzilem sobie w trudnych warunkach. Nauczylem sie kontrolowac samochod, wiem jak na rondzie sie zachowac jak auto jedzie prosto zamiast po luku. Z czasem dorobilem sie swojej fury, zainwestowalem wtedy w nowki zimowki raczej z dolnej polki cenowej. Byly to Firestony Winterhawk. Prowadzenie, lapanie trakcji, hamowanie bajka. Bez porownania, zero problemow. Okazalo sie, ze da rade normalnie jezdzic. Od tamtej pory staram sie miec świeża zimowke Ta zima z braku czasu nie zalozylismy kol zimowych na ojca samochod i jak nim jezdzilem, to czuc bylo wyrazna roznice w stosunku do auta ktorym wtedy jezdzilem na zimowych Wredersteinach.Wazny jest wzor bierznika jeszcze, jezeli chodzi o opony letnie zima. Tak czy siak, ja bym jednak proponowal miec te zimowki, albo chociaz wielosezon.