Quote (From_ashes @ 22 Sep 2016 10:29)
Nie zapomniałam. Błonnik wyciągnie się z tzw. warzyw zielonych, których na początku redukcji nie powinno się wliczać do bilansu kalorycznego.
I w tej chwili raczej dyskutujemy o wartości ziemniaków, co do kaszy, ryżu brązowego - zdanie mamy to samo.
Do tego osoby z nadwagę - o ile nie jest ona skutkiem choroby (np niedoczynności tarczycy lub Hashimoto) swoją wagę zawdzięczają nadmiernej ilości jedzenia. Warto więc dążyć do.. jak by to rzec.. przykurczenia żołądka, bez objawów chodzenia na wiecznym głodzie.
Wspomnę tutaj również (ponieważ częściej spotykam się z babkami niż mężczyznami, a generalnie one są sto razy trudniejsze we współpracy) że kobiety mają inny poziom leptyny i greliny w organizmie więc uczucie głodu dopada je częściej. Więc wtedy leci jedzenie i huśtawki insulinowe. Dlatego wolę w tym momencie postawić na wchlanialność a nie na objętość.
Poza tym tłuszcz również spowalnia wchłanianie węgli. A należy pamiętać że kobieta powinna mieć dziennie około 60 gramów dobrej jakości tłuszczu w diecie. Bez tego zostanie upośledzone wchłanianie witamin A,D,E,K. Nie wspomnę już o hormonach płciowych.
O ile trening dla obu płci może być taki sam i zawsze śmieszą mnie podziały na ćwiczenia dla mężczyzn i ćwiczenia dla kobiet - dieta jest kompletnie odmienna ze względu na różnice hormonalne właśnie.
Po czesci sie zgodze
Na redukcji powinno sie wliczac wszystko - nie wazne, czy to warzywa zielone czy nie. Kalorie to kalorie, nawet te z warzyw i z wysokim blonnikiem, ktory sie nie wchlania. Sa osoby co ptorafia zjesc okolo 2kg warzyw dziennie - niby warzywa, ale jest to juz ~500kcal - wiec tutaj sie niestety nie zgodze, ze nie powinno sie wliczac warzyw - mimo poczatku redukcji. Osoba powinna byc swiadoma od poczatku co i ile je.
Tak, osoby, ktore maja nadwage, tyje od dodatniego bilansu kalorycznego, temu sie nie da zaprzeczyc ( pomijajac oczywisci w.w. choroby - tutaj zupelnie inna bajka ).
Przykruczenie zoladka to dobra opcja i jak najbardziej sluszna, sam walczylem z rozepchanym zoladkiem dlugi czas i dalej go mam. Ale to glownie z powodu, ze nie bawie sie w jakies ''gowno-posilki'' tylko ludzie porzadnie usiasc i zjesc 2kg jedzenia na raz 2-3x dziennie. I nie ma w tym nic zlego - o ile umie sie kontrolowac potem w ciagu dnia

( u mnie roznie bywa

) - no ale wracajac do objetosci - to na poczatku jednak lepiej zapchac, a zmniejszac stopniowo, bo na poczatku osoby co startuja moge sie zniechecic a wmawianie im, ze to pomoze skurczyc zoladek, moze sie zle skonczyc i odpuszcza albo beda podjadac
Co do kobiet to uwazam, ze mimo aktywnosci fizycznej, powinno im sie ograniczyc wegle do zbednego minimum.
Wegle dzialaja zupelnie inaczej u kobiety niz u mezczyzny. Tak jak mowisz, grelina i leptyna odgrywa tutaj znaczaca role, ale takze skoki poziomu cukru i krzywa insulinowa zachowuje sie inaczej w organizmi ekobiety niz u mezczyzny. Dochodza tutaj takze miesiaczki i no i ogolnie inna gospodarka hormonalna.
Sa kobiety co dobrze reaguja na wysoka ilosc wegli - przynajmniej pomagalem jednej takiej - ale dawalismy i tak wegle tylko okolo treningowo. Inna kolezanka, ktorej pomagam troche, jadla masowo wegle wegle wegle ( Chleb na sniadnie, chleb w pracy, batoniki, zelki, cukierki w ciagu dnia ) - skutkowalo to ciaglym zmeczeniem i sennoscia w ciagu dnia i ciagle parcie na jedzenie - ograniczanie z tygodnia na tydzien i efekty rewelacyjne

Przez pol roku, spadlo jej ponad 8kg, a przy tym wyrobila sylwetke, bo zaczela trenowac silowo. Po zdjeciach wydaje sie, ze to roznica 15kg, a nie tylko ~8kg. Jednak jako poczatkujaca, udalo sie jej troche tych miesni tez zrobic i nabrac fajnych ksztaltow
Tutaj jest bardzo fajne badanie i zdanie McDonalda z review tego badania:
http://www.bodyrecomposition.com/research-review/impact-of-the-menstrual-cycle-on-determinants-of-energy-intake-reseach-review.html/ Bardzo duzo informacji o ogolnych hormonach i jak to sie ma wlasnie u kobiet, jezeli chca schudnac.
Tluszcz - 60g to minimum, ale tez wszystko zalezy od wagi kobiety. Zeby utrzymywac dobra gospodarke hormonalna u kazdego organizmu ( nie tylko kobiet ) to przyjmuje sie, ze tluszcze powinny byc na poziomie MINIUM 0.8g / kg masy ciala - czytalem sporo badan na ten temat, jak cos to moge ich poszukac, ale piszac post w pracy nie bardzo mi sie chce ;P
No i tak, z ostatnim 100% zgody. Dzielenie treningu kobiety/mezczyzni to najwieksza glupota jaka zostala wynaleziona. Kobieta powinna trenowac dokladnie tak jak facet i najwyzej dodac sobie priorytet na posladki ( wiadomo co najwazniejsze

)
A co do McDonalda jeszcze - niedlugo wydaje ksiazke - Women Traning and Fat Loss - to jest chyba najbardziej oczekiwana ksiazka w swiecie fitnessu i bodybuildingu aktualnie. To bedzie cos czule przelom. Pisza ja juz 2 lata i ostatnio zapowiedzial, ze juz robi tylko poprawki i koncowe slowa, bedzie moc. Pochlone ja w 2 dni
Tutaj Teaser ksiazki jak jestes ciekawa:
http://www.bodyrecomposition.com/announcements/women-training-and-fat-loss.html/E; Jak gdzie sie myle, to smialo wytykac bledy, z checia sie dowiem czegos nowego

zawsze jest miejsce i czas na nauke i poprawke posiadanej ''wiedzy''
This post was edited by zYwi3c on Sep 22 2016 03:56am