Dzisiaj jebłem na siłce.
Mobilizuję biodra, staw skokowy, rozciągam, no wszystko co się da. Po kilku miesiącach jestem stanie w miarę dobrze siąść po solidnym wstępie.
Znajomek z siłki dzisiaj podszedł do front squata. Nie robił siadów NIGDY.
Stopy równolegle, szerokość bioder i kura siadł dupą na podłodze, plecy proste. Idealnie

Zero siadów. Zero mobilizacji. Zero rozciągania.
Życie jest nie fair xDDDDDDD