Quote (dan_07 @ 3 Jul 2016 22:00)
Ograniczacie się jakoś szczególnie z nabiałem w diecie? Dziennie wpierdalam kostkę twarogu (250g) i serek wiejski (też 250g) i tak sobie myślę, że mogę nieco przesadzać z kazeiną.
Ciekawy jestem czy ktoś tutaj ktoś kto potrafi podać jakiś sensowny powód, żeby go ograniczać.
Niby ludzie piszą coś o hormonach żeńskich w nabiale, ale nie wiem na ile trzeba się tym przejmować (np. tutaj
http://www.sfd.pl/Estrogen_w_mleku._Co_to_oznacza_Prawda_czy_fa%C5%82sz_-t548536.html ). Sam nigdy tego tematu nie wałkowałem, bo nie jem nabiału przez lekkie problemy żołądkowe i wysypki
Troche offtop:
Problem jest taki, że jeśli mleko zamienisz np. na kurczaka to też ładujesz w siebie gówno tylko, że inne, to samo świnie itp. Indyki nie są aż tak faszerowane, a "najbezpieczniejszy" jest chyba królik. To zwierze to jest straszny leszcz i jak dasz mu jakikolwiek towar to się przekręci.
Polecam takie eksperymenty robić z różnymi pokarmami, tj np. odstawiać na jakiś czas, całe życie miałem obsypane plecy, a 2 lata temu odkryłem, że to nabiał.
Np. po odstawieniu kurczaka na 2 miesiące nie zauważyłem żadnej odczuwalnej różnicy w fizjologii.
Ogólnie staram się truć wszystkim po równo niż wsuwać np. kosmiczne ilości kury.