Quote (breakage @ 28 Aug 2015 07:51)
czy ktoś z was był kiedyś instruktorem siłowni? czy tam płacą za pogaduszki z koksami na towarze albo podśmiechujki z kumplami z osiedla? wczoraj u mnie w klubie przyszedł nowicjusz, typek miał może 15 lat i brak jakiegokolwiek pojęcia o ćwiczeniach, robił jakieś dziwne akrobacje, garby, przeprosty i ogólnie to nic strasznego gdyby nie to że na ławce obok siedział jaśniepan "instruktor" rozbawiony pogadanką o sterydach z jednym z osiedlowych habanów. Mierzi mnie to strasznie ale nie ja jestem od tego żeby typa zagonić do roboty, a może w umowie ma klauzule że nie powinien pomagać nowicjuszom bo klub zarobi więcej na rehabilitacjach?
Zależy jaka to siłownia - sieciówka, prywatna.. I od podejścia szefa najbardziej.
Ja pracuję jako instruktor na siłce - niedużej, prywatnej.
W teorii regulamin mówi że każdy ćwiczy na własną ręke i obsługa może najwyżej pokazać co do czego jest ale..
Jak widzę MC z kocim grzbietem albo kaleczone siady (czyli cholernie kontuzjogenne ćwiczenia) to i tak podejdę. Siłka prawie familijna, wszyscy się znają to i na pogadanie też jest czas.
No ale mi się trafił wyjątkowo ludzki Szef.