Quote (RividWaclawek @ 26 Jun 2015 15:03)
Coraz czesciej wchodzac do tego tematu zastanawiam sie nad tym ile w tym waszym bodybuildingu jest przyjemnosci, a ile jakichś chorych ambicji i wmawiania sobie "no jestem natural".
Sam zaczalem sobie trzymac diete i biegam od czasu do czasu dla przyjemniosci. Zamierzam pojsc na silke po sesji, ale nie wyobrazam sobie wpierdalania kilograma bialka, jebanych przedtreningowek, potreningowek, podczastreningowek i innych specyfikow ladowanych prosto do ryja.
Czy poważnie, zeby czuc sile/chec do treningu musicie wpierdalac sloik kofeiny, bo inaczej wam sie nie chce/nie macie sily? Co chwile w tym temacie jest pierdolenie NO JA JEM SIEDEM I POL GRAMA BIALKA A POZOSTALE POL LADUJE POD NAPLETA, na co drugi mu odpowie NIE NIE JANUSZ JA TUTAJ MAM METODE ZE SZESC I TRZY CZWARTE GRAMA BIALKA, A RESZTE ROZDIELAM MIEDZY USZY A NAPLETA WLASNIE. Czy poważnie waszym zdaniem zeby dobrze wygladac nie wystarcza tylko w miare normalnie sie odzywiac i trenowac bez zadnej pizdy na rozruch?
inb4 guwnoburza
e: i nie jest to atak na wasze hobby, tylko takie pytanie czy nie za daleko to sie posuwa.
Ja w ten sposób urzeczywistniam wizję nadczłowieka w ujęciu Nietzschego.
Lepsza sylwetka czy zdrowie to nie jedyne korzyści, które można zyskać dzięki treningom. Tak jak dowolne inne hobby, potrafią wprowadzić rytm i to nie w prostym rozumieniu, tj. w rozkładzie tygodnia, ale po prostu w życiu. Uczą pracy i inwestowania czasu w aktywności, z których nie dostaniesz efektu natychmiast, ale w perspektywie kilku tygodni lub miesięcy. Dla wielu osób to jedyna okazja, żeby się tego nauczyć i wykorzystać w innych obszarach życia. Uczysz się higieny, dokładności i kontrolowania drobnych rzeczy. Nieduży wysiłek, powtarzany wiele razy sumuje się do dużej zmiany.
Może się wydawać, że poświęcasz na to dużo czasu, ale sama siłownia jest też miejscem spotkań ze znajomymi albo zawiązywania nowych przyjaźni. Mężczyźni przyjaźnią się, jeśli mają wspólne hobby, robią coś razem. Masz kumpla od dłubania przy samochodzie - chodzicie razem na piwo. Przestajecie dłubać przy samochodzie - już nigdy nie pójdziecie na piwo, a "co słychać" przez internet zdarzy się raz na pół roku. Przeciętny kumpel to nie "kumpel", ale "kumpel z siłowni", "kumpel od rowerów" czy chociażby "kumpel z pracy".
Jeśli nie masz na treningu żadnych znajomych to nadal nie jest czas stracony, ludzie nie potrafią świadomie medytować ani po prostu spędzać czasu z samymi sobą, chociaż często robią to przez przypadek. Wyjście na siłownie czy założenie butów do biegania to początek chwili, w której można przemyśleć wiele rzeczy, może zaniedbanych. Wiele osób lubi właśnie ten aspekt w uprawianych sportach, chociaż nie zdają sobie z tego sprawy.
Ostatecznie, nawet jeśli ta godzina nie przynosi żadnych korzyści poza lepszą sylwetką to alternatywą i tak jest zazwyczaj bezproduktywne siedzenie przed monitorem i scollowanie Facebooka.
Co do diety to możesz swoje odżywianie dostosować w całości pod sporty siłowę, żeby wyciągnąć z nich jak najwięcej, a możesz zupełnie je zignorować. W tym miejscu każdy sam ustala balans w tym ile czasu, smaku, przyjemności, pieniędzy i wygody jest w stanie poświęcić dla osiągnięcia celu. W wielu przypadkach, jeśli tylko ktoś gotuje sam zmienia się głównie wielkość porcji i ilość produktów, na przykład ja nie jadłbym jakoś skrajnie inaczej gdybym w ogóle nie optymalizował diety pod kątem siłowni. Zjadłbym na obiad makaron z kurczakiem, zamiast 150g makaronu i 200g kurczaka.
Jeśli chodzi o suplementacje to każda rozsądna osoba wie, że to sprawa drugo- lub trzeciorzędna. Nawet w tym temacie posty o odżywkach pojawiają się chyba raz na kilka tygodni. Chyba można uznać, że to element diety, ewentualnie eksperyment albo czysta ciekawość.
"You started lifting to get girls but you quickly realised the real reason you lift is to be better than people." - Dom Mazzetti
To był mój ostatni post na d2jsp, pozdrawiam.