Wcześniej oglądałem sporo filmików z jakichś boxów crossfitowych i z nich się uczyłem. Potem zacząłem oglądać różne seminaria Klokova itp. i on wiele rzeczy każe robić w kompletnie inny sposób niż oni, m.in. prowadzenie łokci czy cała praca rąk i barków wymuszająca prowadzenie sztangi w pionie.
W tych CF-owych filmach potrafią tam odstawiać niezłe broscience, więcej ich chyba nie będę oglądał.
Trafiłem w weekend na kilka filmików z tych, które podrzucasz i one są super. Dzisiaj próbowałem te high pull jego sposobem, jest lepiej.
Dobra, dziennik treningowy mode on, może ktoś coś skomentuje albo podpowie.
OHP = OHSQ?
Generalnie zawsze jak próbowałem do tej pory to robiłem to raczej wąsko (troche szerzej niż barki) no i w płaskich butach siadłem w ten sposób dawno temu te 50 czy 55 kg, nie mając pojęcia, że to w ogóle jest coś trudnego.
Teraz nabrałem szacunku do ciężaru i jak mam 50kg nad głową w OHSQ to szczerze mówiac trzęsę sie ze strachu

Odkąd próbuje uczyć się snatcha robie to szeroko, chwytem właśnie rwaniowym, do tego buty cięzarowe. To bardziej jakby powtarzanie ostatniej fazy rwania niż osobne ćwiczenie.
Jeśli mam się wywalić to zawsze przy zejściu, chyba nigdy jeszcze nie miałem problemów ze wstaniem

Im wolniej to robie tym oczywiście trudniej.
Manewruje też na różne sposoby tempem, czasami schodzę baaardzo powoli, czasami dość szybko (1-2 sekundy zejście), a zdarzało mi się nawet wręcz zeskakiwać w dół, żeby sprawdzić czy wyląduje i się nie wyjebę.
W seriach max do ok. 40 kg, powtórzenia 10-6 zazwyczaj.
Nie wiem jak robić to docelowo, czy płaski but i wąski chwyt czy tak jak do tej pory naśladować warunki ze snatcha, jak Ty to robisz?
To jest przejebane ćwiczenie i wredne, np. 40kg siądę z 10 razy, 50 kg ze 2, a 55 kg złamie mnie w ułamku sekundy

SOTS press
Dzisiaj próbowałem pierwszy raz na poważniej, na razie sam gryf. Próbowałem trzymać rwaniowo i to chyba też błąd, wtedy nie da się zejść łokciami nisko i ruch robi się dziwny i krótki. Będę musiał obczaić jak inni to robią.
Po tylu seriach OHSQ i Sotsów mam zaskakująco duży problem z jakby z goleniami, tj. wszystko co z przodu między kolanem a stopą - zaczynają mi wręcz puchnąć, możliwe, że brakuje gdzieś mobilności, bo jak zaczynają się z nimi problemy to odrywam też piętę od ziemi, nawet w butach ciężarowych.
Na razie liczę na to, że minie samo albo jakoś to rozciągne, dokucza mocno, ale nie ma co panikować po 2 treningach.
Snatch
Pracuje na razie z ciężarem do 30 kg, nie daje więcej. O dziwo idzie dość dobrze i ruch chyba nie jest taki zły, sztanga leci coraz bardziej pionowo, bez rysowania półokręgu jak na początku.
Wybicie z biodra myślę że dobre, w momencie wejścia na palce, szrugsa (w sensie cofnięcie barków a nie pospolity szrugs kapturowy) i spięcia grzbietu sztanga idealnie trafia wysoko w okolicy kolców biodrowych i sama wyskakuje w góre z dużą siłą.
Możliwe, że zaczne dodawać te 2.5 - 5 kg co trening, żeby nie popsuć tego, co umiem do tej pory.
Clean
Chociaż robię go już długo (ciężary do 40-50 kg, max poszło chyba 65 kg) to ciągle nie jestem zadowolony. Rąk nie układam tak wąsko jak do MC, każda jest rozsunięta w bok o jakieś 10 cm.
O ile w płaskich butach jakoś sobie radziłem tak po przesiadce na ciężarowe jest masakra. Całe wybicie i second pull zamiast iść coraz lepiej to idą coraz gorzej. Zawsze wybijałem to mniej więcej spod kolców biodrowych, w ciężarowych jakoś nie trafiam w to miejsce jak do tej pory.
Widzę, że część osób popycha to raczej górną częścią czworogłowych niż biodrem, muszę się tutaj podszkolić z teorii i może kolejny raz wszystko zresetować.
Może umówię się z kimś z KT w przyszłym tygodniu jak sie uda, żeby mi pomogli. Nie radzę sobie i tyle, do tej pory nie było nikogo, kto by mnie poprowadził w tym ćwiczeniu.
BTW1: czy każdy kto na początku dwuboju ma tak poobijane uda i podbrzusze? Czasami po treningu wyglądam jak po wypadku samochodowym.
BTW2: nawet od nieudolnego dwuboju na dziecinnych kilogramach fajnie rosną plecy i barki.