Quote (Niszczyciel @ Sep 15 2014 08:06pm)
Byłem w pracy na południu Francji na cały lipiec i sierpień, dokładnie to samo, z tą różnicą że tam gdzie mieszkałem było akurat dużo supermarketów typu lidl czy netto, więc makarony i ryż były tańsze niż w Polsce. Jedyną opcją na mięso są jakieś promocje typu za dzień się przeterminuje i jest -60/70%
Kompletny brak twarogów/serków wiejskich- jedynie jakieś strasznie syfiaste jogurciki albo serki do smarowania nie przypominające nic zdatnego do jedzenia.
Jedną z niewielu tańszych opcji jest kupowanie gotowych sosów w słoikach/puszkach (jakieś bolognese z "mięsem") + czerwona fasola i jakoś można przeboleć.
Się zgadza, chociaż stosunkowo tanio wychodzą produkty Danona i Nestle. Za 2 euro kupiłem dzisiaj 8 jogurtów w różnych smakach, coś w stylu fantazji z polski. Wiem, że gówno, ale póki co się tym delektuję po jakimś śniadaniu. Dobrze też, że mój landlord, od którego wynajmuję mieszkanie, zostawił w nim toster

Przez ostatnie kilka dni bez przerwy wpierdalam tosty z żółtym serem i chorizo (hiszpańska kiełbasa, mega popularna i stosunkowo tania).
Quote (tamburyn @ Sep 15 2014 09:02pm)
heheszki, to samiuteńko w Belglandii jak tam pracowałem,
po pierwszym zjeździe do Polski, na kolejne 2 miesiące zabrałem ze sobą zamrożone 11 kg kurczaka + pasztety własnego wyrobu (tzn, że domowe

) + fchuj sosów, panierek, przypraw, itd itp
w Belgii kupowałem ryż Basmati, który o dziwo połowę tańszy niż u nas i warzywa
będzie z Ciebie sucharek jak wrócisz ;(
NIE MA OPCJI ZIOMEK. Zejdę z 500g mięsa dziennie do 200g, podbijając 3 jajka dziennie do 5 i zwiększając ilość białka w prochu. Przywiozłem że sobą 2kg białka KFD, a jak mi się skończy, to i tak wyjdzie mi taniej kupić odżywkę białkową za euro niż jebane mięso. Wyjdzie podobnie, o ile nie umrę od ilości jajek, chociaż sam nie wiem czy to w ogóle możliwe.