Quote (dan_07 @ 15 Sep 2014 19:51)
Jestem w Hiszpanii na pół roku, przed wyjazdem plany, że się tutaj przez ten czas rozpierdolę jak maszyna, a po pierwszej wizycie w najtańszym supermarkecie w mieście sprawy mają się następująco:
- lekko ponad 600g kurczaka - 6 euro
- całkowity brak serków wiejskich, o twaróg też ciężko, a jak już jest, to w tak popierdolonej cenie, że ręce opadają
- tuńczyk w sosie własnym jak już się trafi, to w puszeczkach po 80g mięsa, więc po 3 trzeba by opierdalać żeby cokolwiek poczuć
- brak wafli ryżowych, są tylko kukurydziane i to w cenie jebanego jedwabiu
- nie ma ryżu z torebkach, tylko sypany (poza Uncle Bens, w cenie którego kupię taczkę sypanego)
- nie widziałem mleka, które nie byłoby UHT
Ogółem chuj z hajsem (może poza ceną mięsa), ale dostępność większości produktów, które spożywa się w naszym kraju i które wg mnie nie są żadnym typowo polskim wymysłem, jest jakimś żartem. Czuję się jak w jakimś Zimbabwe.
heheszki, to samiuteńko w Belglandii jak tam pracowałem,
po pierwszym zjeździe do Polski, na kolejne 2 miesiące zabrałem ze sobą zamrożone 11 kg kurczaka + pasztety własnego wyrobu (tzn, że domowe

) + fchuj sosów, panierek, przypraw, itd itp
w Belgii kupowałem ryż Basmati, który o dziwo połowę tańszy niż u nas i warzywa
będzie z Ciebie sucharek jak wrócisz ;(