Quote (myl0rd @ Oct 27 2013 08:00pm)
od jakiegoś czasu leci taki schemat i w razie potrzeb zwiększam trochę produktu ww/fat, w tym tygodniu leciało coś takiego:
350g produktów ww makaron/ryż, 100g owsianych
600g kury
60g WPC
60g orzechów włoskich
120g sera cheddar
makrosów jakoś specjalnie nie liczę, chyba, że zamieniam produkt jakiś np. wrzucam jajka czy orzechy zamiast sera, wtedy patrzę żeby mniej więcej fatu było tyle samo w każdej wersji itd.
węgle wliczam z makaronu/ryżu i owsianych, białko z sera kury i wpc, fat z orzechów i sera
W tą sobotę waga identyczna jak tydzień temu, 80.1kg więc od jutra dodam 20g włoskich dziennie, bo ww już mi się nie chce zwiększać, bo słabo u mnie z apetytem i jeśli nadal tak będzie to zacznę kręcić aeroby chociaż 20minut po siłowym
W ogóle jak radzicie sobie z brakiem apetytu, jeżeli w ogóle jest ktoś taki, kto ledwo daje radę wepchnąć w siebie założone żarcie.
Jesz więc coś koło 3,3k kcal dziennie, z czego od skurwysyna to białko, bo aż ~~3,3g na kgmc. W takim razie ja mam coś nie tak z organizmem, skoro przy 3,6k-3,8k kcal od dwóch tygodni waga ani drgnęła.
Brak apetytu wynika u Ciebie w monotonnej diety. Praktycznie każdy makroskładnik wyrabiasz jednym produktem spożywczym. Ja białka cisnę jajkami, kurą, mlekiem, serkiem wiejskim, twarogiem i WPC, węgle ryżem/makaronem, płatkami owsianymi, pieczywem pełnoziarnistym z dżemem itp. Świat się nie kończy na kurczaku, ryżu i orzechach włoskich

Zacznij jeść 5-6 posiłków, każdy zupełnie inny, a po tygodniu będziesz opierdalał 4k kcal prosząc o więcej. No chyba, że jesteś na tym całym IF, czy jak wy to nazywacie, wtedy nie ma leku na brak apetytu. Wolałbym żreć gruz jak wpierdalać wiadro kurczaka na strzał.