Quote (zuz9 @ Mar 31 2010 06:13pm)
Co to? 
Lece podobnym, na 3 ćwiczenie daje rozpiętki na płaskiej.
Ściskajace wyciskanie sztangielek plasko - to powienienes robic w pierwszej kolejnosci a nie bzdurne wyciskanie sztangi wasko. Raz ze to prawie nie na klate, a dwa ze jesli juz, to na grubosc jej a nie rozpietosc. Ktos kiedys puscil fame i sie przyjelo...
O co chodzi w ćwiczeniu ? Kładziesz na klacie dwie sztangielki, tak by dotykały sie talerzami. Mają się dotykać przez cały zakres ruchu, od początku ąz do samego końca (oczywiście nie doprowadzasz do absolutnego przeprostu, ale prawie).
1. Ściskasz sztangielki przez cały zakres ruchu.
2. Łokcie pracują idealnie na boki/
3.Pozycja jak do wycisku, głowa leży, barki nieruchome z tyłu, łopatki ściągnięte.
Twoim najważniejszym zadaniem jest stałe pchanie na siebie sztangielek. Masz je prasować o siebie. To istotniejsze nawet niż wyciskanie ich do góry (tzn to też obowiązkowe). Masz ile sił w klacie (nie rękach) wciskać je w siebie nawzajem, od samego początku, do samego końca. Dla ulatwienia na kazdzej sztangielce niech bedzie po kilka talerzy by powierzchnia byla wieksza. Wiem ze talerze sa okragle - o to chodzi. By bylo chybotanie i ciagla kontrola klatki nad SCISKIEM SZTANGIELEK, KONTROLA ICH CHYBOTLIWOSCI i WYCISKIEM. Wszystkie trzy czynnosci ida z klaty, nie z łap.
Powrót ten sam, te same zasady. Masz nieustannie przec nim.
Sztangielki nigdy nie dotykają klatki. 0,5 cm nad.
inb4 - To nie ja pisalem.