Quote (dan_07 @ Dec 30 2011 12:04am)
Słuszne podejście, psychika w każdym sporcie to element wyjściowy - jeżeli się w nim nie podłubie i nie zrobi z niego porządnego gruntu, to nie będzie na czym kokosów stawiać. Przede wszystkim, przed każdym wejściem na siłownie, staraj się oczyścić umysł i nie myśleć o żadnych innych codziennych sprawach. Dlatego też polecam ćwiczyć grubo po południu, optymalnie u mnie to 18 - wtedy dzień mam względnie za sobą i nie muszę ćwiczyć z zegarkiem w reku, bo "coś". Później muzyka, jak wiadomo każdy czegoś słucha, więc ulep sobie playlistę kawałków, przy których będziesz w stanie wykręcić swoje ciało na najwyższe obroty. Ja jeszcze, gdy mam chujowy dzień i nie odczuwam żadnej pompy przed udaniem się na siłownie, włączam sobie jakiś motywujący filmik, najczęściej ten:
http://www.youtube.com/watch?v=7kf6r0D3SEAPolecam też pozostałe filmiki z tego kanału, dają radę

Tak poza tym staraj się zgłębić ten temat, czytaj artykuły o odżywianiu, treningu, przeglądaj fora tematyczne i staraj się tym żyć. Wtedy, gdy zdobędziesz pewne podstawy, łatwiej Ci będzie się do tego dostosować. Z czasem zaczniesz ćwiczyć i odżywiać się w sposób czysto machinalny, do tego stopnia, że będziesz czuł wyrzuty sumienia, gdy z jakichś tam powodów odpuścisz sobie trening, ew. przepierdolisz tydzień na żarciu kebabów i zapijaniu ich topionym smalcem.
Dochodzą jeszcze różnego rodzaju chemiczne motywatory, jednak zacząłbym klasycznie, bez zbędnych dziwactw.
Na taką odpowiedź liczyłem, dzięki wielkie. Już jedno podejście do siłowni miałem. Niestety nieudane. Właśnie ze względu na psychikę.
Były momenty, że się nie chciało. Potem coś wypadło, a w końcu, po paru miesiącach dość nieregularnych ćwiczeń i "diety" z przymrużeniem oka, doszedłem do wniosku, że nie ma sensu tego ciągnąć
i że jak kiedyś zdecyduję się do tego zabrać, to zrobię to na poważnie, wyciągając wnioski z poprzedniej przygody z siłownią.
Wiem, że kluczowym elementem tu będzie przede wszystkim konsekwentne podejście - regularne posiłki, treningi, sen.
I przede wszystkim muszę unikać wymówek, bo nie mam tylu zajęć w ciągu dnia, żeby nie znaleźć paru godzin na siłownię.
Wiem, że to może trochę zbyt perfekcjonistyczne podejście, ale tak jak mówię - pamiętam moje ostatnie podejście i to było
głównym powodem rezygnacji, a ostatnio staram się wypracować w sobie postawę, że jak mam coś zrobić, zrobię to porządnie.
Zaczynam od nowego roku, zobaczymy jak wszystkow wyjdzie, na razie pracuję wyłącznie nad kwestią psychiczną, dietę mam rozpisaną, trening też,
ale to oczywiście nie znaczy, że nie mam zamiaru poszerzać swojej wiedzy w zakresie treningów czy odżywiania. Myślę, że bez chemicznych motywatorów
się obejdzie, bo jeśli sam w sobie będę potrafił znaleźć motywację, będę czuł się o wiele silniejszy niż z chemicznymi wspomagaczami.
Aktualnie czytam jeszcze Biblię Szatana LaVey'a, która myślę, że też pomoże mi zbudować postawę, o której marzę.
Te filmiki oczywiście obczaję, ale jak ktoś ma jakieś ciekawe ksiązki, artykuły na ten temat to będę bardzo wdzięczny.
Sorry za taką ścianę tekstu, mam nadzieję, że się nie gniewacie

Quote (beware1337 @ Dec 30 2011 01:13am)
http://www.youtube.com/watch?v=obdd31Q9PqA
Widziałem, bardzo fajny.
Od siebie mogę polecić ten, jeszcze ten soundtrack z Gladiatora pod koniec..
This post was edited by krss on Dec 29 2011 05:20pm