Quote (dan_07 @ 15 Oct 2011 14:16)
To ja panowie opowiem wam o swoich wrażeniach z pierwszych wtorkowych zajęć WF'u sponsorowanych mi przez Uniwersytet Warszawski. Wziąłem oczywiście siłownie na ulicy Karowej, jako że znajduje się najbliżej kampusu głównego. Sprzętu jest pod dostatkiem, od ławeczek, gryfów, hantli, atlasów, suwnic, po rowerki, ergometry, skakanki i inne takie. Nawet prowadzący zajęcia włącza na samym początku muzykę, która daleka jest od POP-gówna serwowanego przez Vivę, 4fun TV i resztę współczesnych kanałów niby to muzycznych. Poza tym w mojej grupie jest zaledwie 3 gości, reszta to panienki, dzięki czemu większość sprzętu potrzebnego do zrealizowania sesji treningowej stoi wolna. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cały ten sprzęt upchany jest w naprawdę małej salce gimnastycznej, przez co przyrządy stoją kurewsko blisko siebie; rodzaj kompresji niczym w winrarze. Dzięki temu ćwicząc na ławeczce skośnej, która znajduje się kilka/naście cm od jednego z rowerków, mało nie zabiłem sztangą jednej z panienek. Przy wyciskaniu zahaczyłem lewym końcem sztangi o rączkę rowerku, przez co zaczęło mi znosić prawą stronę - gdyby nie asekurujący mnie kolega, to panna wyrwałaby w twarz 15kg obciążnikiem. Poza tym siłownia naprawdę konkretna, można nawet kupić karnet na 20 wejść za 75zł, co na warunki panujące w stolicy nie jest szczególnie dużą kwotą.
Fake e: był nawet chłopaczek, na oko gdzieś 75-80kg, który poprosił mnie o asekurację przy wyciskaniu płaskim sztangą 20kg. Nie uważam się za olbrzyma, ale tam to czuję się jak pierdolony King Kong.
A Ty jakimi ciężarami operujesz kolego?