Wracam do życia, moje drogie panie

Dwa dni temu miałem operację oka, wszystko poszło jak pójść powinno, odzyskałem już wzrok i mogę powoli zacząć normalnie żyć. Jedynym minusem tego wszystkiego są częste kontrole u okulisty w celu sprawdzania, czy dalej nie występują żadne patologie, do których mogę mieć skłonności, jak i - co dla mnie zakrawa o kpinę - unikanie do końca życia gwałtownych i intensywnych wstrząsów ciała. Tak więc skoki na bungee, ujeżdżanie byków i nocne walki odpadają, gdyż wtedy z miejsca ślepnę. Zabronili mi też biegać i rozgrzewać się przy użyciu wstrząsowych ćwiczeń jak pajacyki i innego tego typu. To biorę w nawias, na bieganie przyjdzie czas, jednak zamiast tradycyjnej rozgrzewki przed siłownią, którą wykonywał, przesiądę się na ergometr, coby sobie nie szkodzić.
Muszę zacząć na siebie uważać, ale cieszę się, że wszystko jest dobrze. Jeszcze kwestia tego, że jak mi jakiś spity dres obije ryj, to mogę ponieść tego poważne konsekwencje. Będę musiał wyposażyć się w jakieś mini gazy bojowe, paralizatory i inne obronne gówna.
Za tydzień zaczynam ponownie dietę, za dwa tygodnie wracam na siłownię napierdalać. Zrzuciłem na przestrzeni tygodnia 2kg, co za ponury absurd, że wbijałbym to ~~miesiąc, a pozbywam się tego w tydzień. Życie to kurwa.
ISO GZ