mam takie pytanie, bo się zaciekawiłem jedną kwestią, nad którą kiedyś już myślałem, ale nigdy się w niczym nie utwierdziłem. konkretnie rzecz w tym, że kiedy dorastałem, bardzo urosły mi uda i łydki (od zakończenia dorastania się trzyma właściwie na tym samym poziomie, tj. 67cm udo, 41cm łydka), wtedy jeździłem tylko na rowerze jeśli chodzi o sport, a cardio raczej masy mięśniowej nie robi ;o. tak się zastanawiałem, czy to możliwe, że coś przejąłem po ojcu - był ciężarowcem i ćwiczył dość długo judo, więc miał naprawdę jebutnie rozbudowane nogi. to może być związek, czy po prostu mam tendencje do przyrostu mięśni? Wiem, że tutaj już pare razy kiedyś pytałem was o starty na siłowni itd., ale jak zaczynałem, bardzo szybko odpuszczałem, bo po prostu nie miałem ochoty na wyrzeczenia związane z prawidłowym treningiem. Aczkolwiek pamiętam, że efekty były niemalże natychmiastowe ;o.
a tak btw, teraz po powrocie z helu bardzo mocno zajarałem się kitesurfingiem, ale trochę przydałoby się zejść z wagi (aktualnie ok. 90kg przy 186cm wzrostu, ale zatłuszczony za bardzo nie jestem) na przyszły sezon. Teraz mam współlokatora z właściwie pełnym sprzętem jaki jest niezbędny, więc pewnie się wreszcie za siebie wezmę na poważnie :P. Tylko pytanie - czy przy takim celu, jakim jest wyłącznie zrzucenie wagi, warto w ogóle brać się za cokolwiek oprócz cardio i diety?
No i jeszcze jedno - miał ktoś jakieś doświadczenia z wioślarzami? efekty lepsze jak na rowerku? bo patrzyłem na allegro, można dość tanio ogarnąć coś przyzwoitego. a szczerze mówiąc rower jest trochę nudny, więc jeśli to by miało sens, to mógłbym na to wydać jakiś hajs
