Ale co? Latał na golasa, z nożem, zaczepiał dupy? Co robiły?
Najpierw zaczął w najbardziej prymitywny sposób zarywać do jednej laski, a jak ta go wyśmiała to strzelił focha i zaczął bełkotać po portugalsku i przejawiać absurdalne zmiany nastroju. Wielokrotnie próbowałem dowiedzieć się jaki ma adres, żeby wysłać go w taxi do domu, ale powtarzał tylko "five, five, five, five". Dwie I pol godziny minęło zanim zasnął na chodniku i zawieźliśmy go w końcu do znajomego.
This post was edited by Pozdrawiam on Jul 20 2026 12:17am