Te elektryki gorsze niż zwykle fajki. Ziomek to pali i w aucie na szybach od wewnątrz ma jakis chujowy nalot z tego. Po zwyklych fajanach się to nie robi. Prymitywny nałóg ale jak to przyjemnie puścić se dymka.
Przy 11 dniu chyba zaczynasz szukać pozytywów w paleniu.
Albo to przetrwasz i jeszcze kilka tyg i będziesz czuł smród zwyklych papierosów albo zajarasz jednego i wracasz do nalogu.
Możesz to też rzucic i po kilku miechac kupić paczke fajek i znów wrócić do palenia. Opcji jest dużo.
Jak ktoś serio chce rzucic to tylko swoja silną wolą. Żadne tabletki itp nie pomagają to trzeba chcieć
To prawda, raz próbowałem jakieś tableki i chuja dały tak naprawdę. Kiedyś mi się udało rzucić na 9 miesięcy, wtedy już myślałem, że nigdy do tego nie wrócę, życie jednak pokazało, że jest inaczej. Aktualnie w 12 dniu niepalenia szlugów się złamałem i kupiłem sobie paczkę mocnych. Trzeba chcieć rzucić, a mi się chyba średnio chciało z tego wynika, choć motywacja na początku była całkiem spora. Jest mi aktualnie wstyd przed samym sobą, że nie dałem rady tego jakoś pociągnąć. Może gdybym nie popalał przez te prawie 2 tygodnie elektryka, to bym już nie wrócił. Kto wie. Jeszcze chujowo, bo źródełko mi wyschło i nie dam rady więcej załatwić tytoniu, jutro to jest ostatni raz, jakbym się zdecydował, a czuję, że na jednej paczce się nie skończy.