Pan żul powraca!

Tym razem Biedra, 2 dni temu.
Wchodzę zrobić szybkie zakupy, ide do kasy, kasuję sie, zaczynam wychodzic i czuje jak coś wali obornikiem. Przechodzę miedzy kasami a paletami ustawionymi przy szybie, patrzę, kwiatki jakieś, worki.
Pomyślałem, że co jest, że nawóz sprzedają pod dachem czy te kwiatki świeżo gównem podsypane, bo smród był naprawdę potężny.
Wychodzę ze sklepu - patrzę. Jest i on! Moje nemezis! Pan Żul. Gówno rozmazane po całej długości nogawki. Smród jak z pola. Nie wiem, ile dni temu się obsrał, ale skoro wyczuwalne były wyraźne nuty obornika, to chyba w tamtym roku

Koniec opowieści.