Bo już kurwicy dostaję.
Mam sobie dysk systemowy, na którym oprócz windowsa mam jakieś programy zainstalowane (nic specjalnego) miałem też jakieś foldery związane z grami typu: battlenet, steam. Ale same gry były na innym dysku, żeby miejsca nie zajmowały.
W każdym razie przyszedł moment, że na dysku zrobiło się 4gb wolnego miejsca, no za mało jednak. Posprzątałem zatem, poprzerzucałem wszystko co związane z grami na inny dysk. Został tutaj win + programy. Zwolniłem 10gb - łącznie miałem 14gb wolnego, co już nie zaznaczało mi dysku na czerwono z powodu zbyt małej wolnej przestrzeni.
Minęły 2tyg i dzisiaj mam na czerwono dysk zaznaczony i wolnego miejsca 7gb. O chuj tu chodzi? Nic nie instalowałem na ten dysk systemowy, w ogóle nic nie instalowałem od czasu ostatniego sprzątania. GDZIE KURWA UCIEKAJĄ TE JEBANE GB???!?!?!?!?!!
Ja rozumiem, że wolne miejsce na dysku systemowym potrafi się wahać, ale od 2tyg systematycznie ubywało tego miejsca, nigdy nie wskoczyło na poziom 14gb wolnego, a dzisiaj jest 7 KURWA?