Tylko ze on ciągle mówi, że w stolicy kładzie na to nacisk i z pomocy na NFZ można skorzystać praktycznie z marszu...
Psychiatrów na NFZ jest mało bo za kaskę to masz natychmiast
Prawdziwym problemem jest to, że jest ich za mało, a być może na NFZ kierowane są przypadki do psychiatry gdzie wystarczylby psycholog albo jakaś poradnia, pomoc w szkole.
Teraz upraszczając NFZ płaci 100zl za wizytę, prywatnie pacjent płaci 200zl.
Co by się stało gdyby NFZ płacił 200zl?
Psychiatrów nadal byłoby tyle samo, bo przecież nie zaczną się nagle spawnować.
Na NFZ by chodzili dzieci patologicznych rodzin, oraz ludzie którzy niekoniecznie muszą iść do psychiatry ale "skoro za darmo to idę bo co mi szkodzi".
Czyli w NFZ nadal by było za mało, ale prywatnie cenę już nie miałbyś 200 tylko 300-400, bo stawka prywatna "premium" to jest mniej więcej NFZ X2.
Niestety w momencie chronicznego niedoboru jakiegoś zasobu kapitalizm > socjalizm, bo w ten sposób ludzie sami się wolnorynkowo ograniczają z korzystaniem z dostępnych zasobów, np:
Zamiast co miesiąc chodzą co dwa.
Zamiast do psychiatry idą do psychologa.
Zamiast do psychiatry to proszą o pomoc nauczyciela/rodzica.