Szósta pięć, na przystanku, ja zaczynam przygodę
Ludzie wsiadają do busa, a ja ruszam w inną drogę
Chrupnęła nakrętka, małpka ma już kark skręcony
Pachnie niby jak banan, lecimy banana-story
Oczy jak pięć złotych, jaka małpka pojebana
Co za debil wpadł na pomysł z wódą o smaku banana
Dobra, przecież nie wyleję, siedemnaście blach
Nos zatkany, w głowie pacierz i lecimy, no i ciach