To ganiales lepiej niz ja, ja w 2024 ledwo zszedlem ponizej 48 min ;)
Półmaraton za czasów gdy mieszkałem w Dublinie. Byłem wtedy dosyć fajnie rozbiegany i zawsze to większa motywacja jak ścigasz się z kimś obok. A trafiłem na koniec na takiego obok co jebany nie chciał nic odpuścić i się mocno nakręcaliśmy żeby podbić wynik na końcu.
Ogólnie to gardzę biegami zorganizowanymi, bo praktycznie zawsze są organizowane po asfalcie, a to zabójstwo dla stawów, ale ten był fajny. Ten był fajny, bo cześć po trawie, część plaża, dalej asfalt, nawrotka i to samo w drugą stronę.
Ale jak np patrzę na trasę biegów po Wrocławiu to mnie krew zalewa