W serialu już wszyscy praktycznie poodchodzili z tego świata, został Tommy ze swoją chorą głową i oczekiwałem, że godnie i jego pożegnają, tak się też stało.
To nie był akcyjniak z USA czy jakcyś Avengersi, że pozmartwychwstają, będą wybuchy i milion plot-twistów tylko mroczne, przyziemne z przeciętnym budżetem angielskie kino + historia z początku XX wieku.
Czekałem na film, uważam, że z klasą odszedł, więc dostałem co chciałem. Moim zdaniem niewiele tam było już do opowiedzenia i tak, ciesze się, że Netflix nie postanowił tam tego spierdzielić jak ma w zwyczaju.
po cholere? to bylo tak dawno, ze ja nawet nie pamiętam jak się skonczyło
Tabu za to mi szkoda, zrobili 1 sezon, i jakos umarło...
Tego kompletnie nie rozumiem, uwielbiam T. Hardego, świetna historia, dziwi mnie, że to umarło i smutno
