Nie zwróciłem uwagi, że odnosisz się do innego słowa. Nie bądźmy jednak hipokrytami- nasza nowomowa, choć dla nas zdawała się naturalna, to dla starszych pokoleń była dokładnie tym samym, co dla ciebie owo "67". Osobiście nigdy nie słyszałem, ani nie przeczytałem tego określenia aż do dzisiaj, więc nie jest chyba tak źle
Pracuję z dzieciakami. JEST WCHUJ ŹLE, 6-7 na każdym kroku. Strona 67? Cała klasa wrzeszczy 6-7. Strona 6? Zgadnij co dopowiadają gówniaki. Strona 7? Już im się kojarzy i krzyczą. Randomowo z dupy mówią 6-7, po prostu, nie stąd, ni zowąd. Wystarczy że jeden powie, a już cała klasa powtarza i jest jeden wielki rechot. Idiotyczne. Nawet same dzieci, bo je pytałem, nie wiedzą co to znaczy, a powtarzają jakby wylewu dostały.