W temacie polityka już nie piszesz?
Tyle tematów że nie wiadomo gdzie pisać.
Nie zapominajmy jednak o historii ryzyka bankructwa ekipy Lotusa.
Kiedy Kimi Räikkönen powrócił do Formuły 1 z Lotusem w 2012 roku, jego kontrakt przewidywał premię za wyniki w wysokości 50 000 euro za każdy punkt mistrzowski. Lotus, zakładając, że ich samochód będzie się sprawował tylko przyzwoicie, uznał to za niedrogi czynnik motywujący kierowcę do zdobycia jakichkolwiek punktów. Jednak Räikkönen przewyższył oczekiwania, osiągając znakomity sezon 2012 z 207 punktami i regularnymi miejscami na podium. W ciągu dwóch lat zgromadził 390 punktów, zarabiając prawie 20 milionów euro premii – znacznie więcej niż planował Lotus. Chociaż jego sukces wzmocnił reputację zespołu i klasyfikację konstruktorów, ogromne wypłaty nadwyrężyły ich chwiejną sytuację finansową, doprowadzając Lotusa niemal do bankructwa, pomimo dobrych wyników na torze.