Kończyłem pracę w żabce o 23 i poszedłem w melanż, sypały się kreski, było zioło i browary i byłem z "kumplem", który wziął mój rower, żeby się przejechać i mi zniknął z pola widzenia, a ja miałem zaraz ostatni autobus powrotny do domu, więc nie czekając na rower się zmyłem. Chciałem ten rower na dniach odzyskać, ale trafiłem na 2 lata do szpitala. Wychodząc spotkałem go w tramwaju i się go pytam, gdzie jest mój rower, a koleżka na to: "jaki rower, ja nic nie wiem" :mellow:
widzisz jakie to pały bez honoru są

ja inaczej zostałem wychowany . 2 lata w szpitalu....co Ty mówisz

detencja jebana. no tacy są "kolezcy" Zdrowie Twoje! odpalam drugą

szczotkujesz zęby?