Alkohol to tak naprawdę mój wróg publiczny numer jeden, nawet do narkotyków nie mam takiego pociągu, jak do alkoholu :blink: za gówniarza się piło na 18tkach czy na imprezach, ale nie przyzwyczaiłem się do niego tak mocno jak te 7 lat temu, kiedy zamykałem sklep i od razu setkę na hejnał wypijałem. Najlepsze w tym jest to, że ja nawet nie piję po to, żeby się najebać, tylko chcę poczuć ten smak alkoholu w ustach. Nie doprowadzam się do takiego stanu jak Artur np. i nie robię popy na forum, byłoby mi wstyd.
Jak to faf mowia wstyd to krasc i z dupy spaść nie przejmuj sie
Zobacz typa na fejsie co mądrze gada jeśli chodzi o uzależnienia
https://www.facebook.com/uniezalezniony/?locale=pl_PL