Nie potrafię obok niego obojętnie przejść od momentu, kiedy zaczął się sadzić o jakiś łuk. Nie miałem z nim nigdy wcześniej żadnej styczności, a ten mi coś wmawia i trochę mnie tym denerwuje, że urąbał sobie coś na bani i z tym żyje. Chociaż z drugiej strony, to nawet jakby nie posądzał mnie o jakiś wyimaginowany łuk, to pewnie i tak by mnie nie lubił. On nikogo nie lubi :~)
tylko ze trollować trzeba umieć a nie tylko obrażać, juz wolałem tego typa co udawał hamerykanina i trollować w stylu testovirona, ten jest po prostu marny