Ponoć sprawa była u rzecznika pacjenta, był niezadowolony z leczenia właśnie u tego lekarza. Będzie według was więcej takich sytuacji? Z doświadczenia wiem, co ta kasta ludzi robi z pacjentami i chyba do nikogo nie mam tak ograniczonego zaufania jak do lekarzy, nawet do motopipek na skrzyżowaniu i w korku.
Sam mam jedną praktycznie wygraną sprawę z Zus-em po 2 latach na kilkanaście k, drugą będę miał za chwilę na pewnie kilkadziesiąt k.
Mile widziane osobiste doświadczenia rodem z sadistica.
Ja przytoczę jedną sytuację od siebie.
Mając 12-13 lat skręciłem staw kolanowy, pajac umieścił mi nogę w gipsie na ponad miesiąc, czego nie wolno robić przy skręceniach. Przez kilka lat tę samą nogę skręciłem 4 razy.