Wstalem a tu dalej 4:1 :lol:
Pisze ten tekst z pelnym szacunkiem, ale tez z potrzeba szczerego wyrazenia opinii na temat Twojego poczucia humoru. Wiem, ze temat moze byc delikatny i nie chodzi mi o to, zeby Cie obrazic, ale chcialbym podzielic sie swoimi przemysleniami, poniewaz mam wrazenie, ze nie zdajesz sobie do konca sprawy, jak Twoje zarty sa odbierane przez innych.
Z poczuciem humoru jest tak, ze to bardzo subiektywna sprawa. Jednych smiesza zarty sytuacyjne, innych suchary, jeszcze innych ironia lub humor czarny. Problem pojawia sie wtedy, kiedy ktos probuje byc zabawny, ale jego zarty nie trafiaja do odbiorcy, albo – co gorsza – staja sie niekomfortowe, niezreczne lub po prostu nieprzyjemne. Niestety, mam wrazenie, ze wlasnie tak odbierane sa Twoje proby rozbawienia otoczenia.
Nie chodzi o to, ze nie masz prawa do zartowania. Kazdy ma. Ale jesli humor jest sztuczny, wymuszony lub niepasujacy do sytuacji, to efekt jest odwrotny od zamierzonego. Zamiast smiechu – cisza. Zamiast luznej atmosfery – dziwne spojrzenia. Zamiast pozytywnej reakcji – wycofanie sie rozmowcow. Wlasnie to daje do myslenia, bo nie chodzi o jeden czy dwa zarty, tylko o ogolny styl, w jaki probujesz byc zabawny.
Zauwazylem, ze czesto probujesz przemycic zart w kazdej wypowiedzi, nawet jesli temat rozmowy nie daje ku temu okazji. Czasem masz tendencje do zartowania w sytuacjach, ktore wymagaja powagi albo chociaz minimalnego wyczucia. Taka postawa nie tylko nie bawi, ale bywa denerwujaca. Ludzie zaczynaja omijac temat lub Ciebie, bo nie chca uczestniczyc w rozmowie, ktora przypomina ciagly wystep komediowy o niskiej jakosci.
Nie chodzi mi o to, zeby Cie uciszyc albo zniechecic do bycia soba. Chodzi raczej o to, zeby zachecic Cie do refleksji. Moze warto zapytac siebie: dlaczego chce byc zabawny? Czy robie to, bo naturalnie tak odczuwam swiat i chce sie dzielic radoscia, czy moze dlatego, ze czuje potrzebe zwrocenia na siebie uwagi? Jesli to drugie – to warto pomyslec, czy nie ma lepszych sposobow na budowanie relacji z ludzmi.
Nie kazdy musi byc komikiem. I nie kazdy zart musi byc zartem dnia. Czasem wystarczy byc soba, sluchac, byc obecnym i szczerze reagowac na sytuacje. Dobry zart to taki, ktory wynika z chwili, z relacji, z obserwacji – nie z potrzeby rozsmieszania za wszelka cene. Humor na sile czesto prowadzi do odwrotnego efektu.
Zdarza sie tez, ze Twoje zarty sa powtarzalne. Te same teksty, te same schematy, ten sam styl. W pewnym momencie przestaje to bawic, a zaczyna meczyc. Ludzie maja poczucie, ze slyszeli to juz kilka razy i przestaja reagowac. To nie swiadczy o ich braku poczucia humoru – to raczej sygnal, ze Twoje podejscie wymaga odswiezenia. Kazdy komik musi rozwijac swoj warsztat – moze i Ty powinienes?
Z calym szacunkiem, zachecam Cie do zmiany podejscia. Zamiast szukac kazdej okazji, by wrzucic zart, postaraj sie skupic na rozmowie. Sluchaj uwaznie, reaguj na to, co mowia inni, daj przestrzen do wypowiedzi. Czasem jeden dobrze trafiony komentarz potrafi rozbawic bardziej niz dziesiec nieudanych prob.
Nie zrozum mnie zle – nie pisze tego zlosliwie. Nie chce Cie osmieszyc, ale pomoc Ci zrozumiec, ze czasem mniej znaczy wiecej. Twoje checi sa dobre, ale forma ich wyrazu bywa nietrafiona. Jesli zalez Ci na tym, by byc odbieranym jako osoba zabawna, sympatyczna i towarzyska, to zacznij od tego, by dostosowac swoj styl do sytuacji i ludzi, z ktorymi rozmawiasz.
Na koniec – zart to nie jest wszystko. Mozna byc fajnym rozmowca bez ciaglego zartowania. Mozna zbudowac relacje na szczerym zainteresowaniu, wsparciu, sluchaniu. Humor nie musi byc glownym narzedziem komunikacji – czasem lepiej z niego zrezygnowac, zeby zyskac cos wiecej.
Pozdrawiam i mam nadzieje, ze odbierzesz to jako zyczliwa sugestie.