Nie uważam, żeby to było prostackie. Po wrzuceniu ostatniej kuli Pudzian dokładnie wiedział, że ma złoto, a Derek ma srebro. Derek równie dobrze mógłby już odpuścić i nie próbować wrzucić ostatniej kuli, nie zmieniłoby to rezultatu. Dodatkowo oni wszyscy dobrze się znali. Konkurowali ze sobą przez wiele lat. Spotykali się na zawodach. Takie eventy naprawdę zbliżają ludzi. Pomyśl, że jesteś wśród 10-30 (różnie to bywa) najsilniejszych gości. Śledzisz wzajemnie poczynania, kto ile udźwignął, kto jaki rekord złamał, etc. i raz w roku spotykasz ich twarzą w twarz na WSM (być może częściej, może są jakieś pośrednie mini zawody w których oni wspólnie uczestniczą). Między zawodnikami tworzą się więzi. Uważam, że w przedstawionym wideło Pudzian dobrze znał Dereka i w pełni mógł sobie pozwolić na poklepanie go po plecach po tym, jak sam zdobył tytuł mistrza.
Ja doskonale wiem, że chłopaki byli ze sobą zżyci, ale nawet swojemu najlepszemu kumplowi nie skacze sie nad głową trzy sekundy po tym, kiedy przez minimalny błąd stracił szansę na tytuł. Chyba trochę nam się tu rozchodzi o naszą interpretacje terminów "prosty" i "prostak"

Dla mnie prostak to prosta osoba zbytnio przekonana o słuszności własnych poglądów. Całe życie pałałem wielką sympatią do Pudziana i wciąż go lubię, bo to tytan pracy i osoba o dobrym kompasie moralnym, ale kilka lat śledzenia go na Facebooku sprawiło, że jakoś inaczej na niego patrze

Nie zmienia to faktu, że regularnie odświeżam sobie konkursy WSM i Mistrzostw Europy, w których Mariusz dosłownie demolował rywali a największy moim zdaniem siłacz w historii, czyli Zyndrunas Savickas przeniósł się do innej federacji bo był miękka faja w starciu z Pudzianem w konkurencjach, które nie polegały na statycznym podnoszeniu żelastwa
This post was edited by Pozdrawiam on Feb 8 2025 11:41pm