W nocy miałem koszmar, że włóczyłem się po jakimś zamczysku. Wszędzie był mrok, ból, niepokój, porozrywane części ciała - taki przedsionek piekła.
Pamiętam, że przeczołgiwałem się pod jakimiś gruzami w lochach, a przed obudzeniem się byłem cały ujebany jakimiś farfoclami i wnętrznościami z porozrywanych ciał, brr. ;/
dzisiaj miałam podobny koszmar, ale moja psychika odrzuciła jego sens