ze swojego doświadczenia napisze Ci tak - i to też odpisze w sprawie powyższego posta:
Jak pijesz wiecej, bo "smak" alkoholu (co raczej myślę, że ten smak to poczuć wieczorem jego działanie jak sie nie pije te kilka dni), to nagle sie przemienia, by jak wczoraj miales ten stan na 2 godziny, to wrocic nastepnego dnia i to z taka dawka, by ten stan miec na 4 godziny.
I jak to się nie poszerza, to poszerza sie tolerancja, czyli "wypić więcej by mieć ten stan"
Ja właśnie nie pije na zasadzie postawić sobie 0,5l wódki czy tam jak napisałam, 11 piw i chodzić najebana za dnia, tylko pije i coś robie, działam - różnica że na trzeźwo czuje że mam 2 lewe rece do czegokolwiek i nie mam głowy, też do czegokolwiek.
Boje się klonazepamu, bo już miałam sytuacje z alprazolamem, że mi odbijało po nim, i szła mała dawka. Skonczyłam raz na sorze (miałam "tylko" 3,78 promila), a drugi raz powiedziałam, że pierdole, spakowałam się i pojechałam do psychiatryka, bo końskie dawki (do 2mg) zaczynały nie starczeć i to w połączeniu z alkoholem.
Mija tydzień jak wypiłam ostatnie 4 piwa, wiem że jakbym poszła po alkohol to nie skonczyłoby sie na wypiciu 4-ech, tylko chciałoby sie dalej pić
Na mnie alpra dziala okrutnie wylacza wszelkie hamulce 😅 gorsze niż alko robiłem po tym takie rzeczy ze chuj 🤦♂️😋