ha, witam,
ostatni dzień męczarni w Darłówku, zimno jak diabli i wiało, chociaż nie padało
pod koniec spaceru po plaży jeszcze przygoda z topiącą się dziewczyną, tłumek zebrany wokół leżącego dziewczęcia na oko około lat dwudziestu, obok prawdopodobnie koleżanki łkające w koce
kilku strażaków i ratowników intensywnie masujących topielicę, po dwóch godzinach zabrał ją śmigłowiec więc są dwie opcje albo udało się zresuscytować kobietkę albo warzywo i jej narządy uratują komuś życie
trochę szkoda dziewczyny, młoda mogłaby pożyć, przecież na stanowisku ratownika wisi czerwona flaga, zresztą widać fale około dwa metry, wystarczy że taka fala ciśnie o dno, film urwany i t4t
urlop prawie udany 10 dni w tym 3 dni słońca... w przyszłym roku na pewno ominę polskie morze szerokim łukiem, szkoda czasu i nerw by bawić się w pogodową rosyjską ruletkę
pozdrawiam
