Quote (malleus @ 6 Jun 2010 01:30)
ja umieram po dzisiejszym przeżarciu się grillem, nigdy więcej...
komary jak konie, niby mroźna zima a u teściowej śr. 30-50 komarów/m3
ostatnia porcja to w biegu, lekko zarumienione mięcho i chodu do domu

parę partyjek w poka wygranych i czas kimnąć, dobranoc

to przez te ciagle powodzie i podmokly teren - komary sie przeciez rozmnazaja w takich warunkach.. wiec bedzie ich jak na peczki, trzeba pryskac
ja uciekam na dzialke pogrzac dupe troche, trzeba troche przyrumienienia zlapac

Daniel, zrobie pozniej, bo szczerze mowiac, to tylko komorowski mi swita z tych kandydatow.