TriceratoPsy
Stopczyk: Komisję mi skurwysyny przysłali, paleontologiczną. Rogi na czaszce będą mi sprawdzać, czy aby na pewno tak zakrzywione. Badań chcą. A kto, kurwa, tyle lat DNA trzyma?!
Olo: Wczoraj mówiłeś, że masz.
Stopczyk: Olo, ty się, kurwa, ode mnie odpierdol!
Franz: Wasze zdrowie.
Kazek: A nad Tetydą ten pieprzony meteoryt wywalił tylko 20 procent stanu.
Stopczyk: Za to w Dekanie, kurwa, 70.
Dziadek: Zawsze mówiłem, że trzeba ich było do lasu, póki jeszcze czas, a nie.
Franz: Tak jest. Kompanie zwartych oddziałów, trochę kredy i dużo worków. (Je kotleta). Przecież to się nie da jeść.
Olo (wącha): Kotlet z sagowca, trzeciej kategorii, pomielone razem z pniem.
Kaniewski: Chujem.
Wawro: Wszystkich nie wyginą, kogoś do parku jurajskiego muszą mieć, czy jak tamta kurwa będzie się nazywać. No co? Welociraptorów zatrudnią?
Jerzyk: Park jurajski to oni między sobą obsadzą. Nas co najwyżej do Bałtowa wezmą.
Dziadek: Żeby choć do Bałtowa. Wam to dobrze, wy młodzi jesteście. A ja co, na mity o smokach? A gdzie ja teraz robotę znajdę, jak tylko trykać rogami umiem?
Franz: W Larousse, idź tam, Dziadek, na okładki książek dla dzieci.
Stopczyk: No, kończcie paproć i do domu. W nocy ognisko.
Olo: Dużo tego?
Stopczyk: No, ze trzy okresy.
Nowy: Panie kapitanie, podporucznik Styrakozaur Waldemar, ze szkoły w Chicxulub…
Stopczyk: Dobra, dobra. Skamieliny jakieś masz?
Nowy: Tak jest.
Stopczyk: Cieszę się, że pan do nas przyszedł i tak dalej, chociaż…
Stopczyk: Waldziu, ludzi to ja mam pełno. Najlepszych. Ale roboty, widzisz, żadnej.
Dziadek: No i na co ci to, chłopie? Interes jakiś załóż, no. Ten jakiś sklep z figurkami.
Kazek: Albo dla dzieci z obsesją.
Kaniewski: Jego praprzodek to był dyktator i menda!
Stopczyk: No zróbcie coś z nim, kurwa! (do Nowego) Witamy w kredzie. Franz, zachowałeś najwięcej kości, pójdziesz ze mną do muzeum. A reszta spać, żebyście mi w nocy nie marudzili.
Olo: Kaniewski! Wstawać! Wymieranie!
Wawro: Kredowe!
Stopczyk: Dzisiaj puszczamy z dymem cały nasz pieprzony klad zauropsydów.
Olo (śpiewa): Na drzwiach ponieśli…
Franz, Olo, Kazek, Jerzyk, Dziadek i Wawro (Niosąc Kaniewskiego, śpiewają): Na drzwiach ponieśli go Spinozaurską, naprzeciw ssakom, naprzeciw ptakom, myśmy tam stali, liście jadali, Tyrannosaurus padł!
Dziadek: Cztery!
Franz, Olo, Kazek, Jerzyk, Dziadek i Wawro: Tyrannosaurus padł!
Dziadek i Kazek: Cztery!
Franz, Olo, Kazek, Jerzyk, Dziadek i Wawro: Tyrannosaurus padł!
This post was edited by Kenu_PL on May 4 2026 01:18am