Po wyjeciu pierwszego wyjeli kolejne?
"Jak pisze "Le Figaro", powołując się na policję, przedmiot miał długość około 16 centymetrów i szerokość wynoszącą 4 centymetry. Na szczęście ostatecznie okazało się, że nie zagraża eksplozją i wszyscy odetchnęli z ulgą, a pacjent został wypisany do domu."
Wątpię by jeszcze jeden taki pocisk mógł się zmieścić.
BTW:
To nie był pierwszy raz! Francuscy lekarze są już zaprawieni w bojuChciałoby się dodać, że czegoś takiego nie pamiętają najstarsi francuscy lekarze. Ale nie da się tego powiedzieć. Bo w 2022 roku również we Francji doszło do identycznego incydentu - tyle, że w Tulonie. 17 grudnia do jednego ze szpitali zgłosił się wtedy
88-letni (!) pacjent, twierdząc, że... w jego odbycie utknął pocisk artyleryjski z czasów I wojny światowej. Dyrektor kliniki musiał pospiesznie zarządzić ewakuację, bo mogło dojść do wybuchu. W rezultacie przez staruszka z pociskiem artyleryjskim w odbycie ewakuowano połowę pacjentów i personelu ze szpitala. Akcja usuwania pocisku zakończyła się powodzeniem.
"Jabłko, mango, a nawet puszka pianki do golenia… Jesteśmy przyzwyczajeni do znajdowania niezwykłych przedmiotów w miejscach, w których być nie powinny. Ale pocisk? Nigdy!" - mówili wtedy medycy z Tulonu cytowani przez Var-Matin.