Ja nonstop tak gadam, jak przystało na polaka za granicą.
Tutaj brytole co prawda aż tak się nie śmieją, nie wiem
czy to przez to, że nie ogladali The Office czy może dlatego, ze ich to bawiło 20lat temu, nieistotne.
Ważne, ze do PL na urlop jak latam to nonstop tak gadam nawet do obcych bab w Żabce, pytaja jakie fajki, ja pokazuje palcem a ona, aaa marlboro dlugie i grube, a ja wtedy that's what she said i śmiejemy sie wtedy wszyscy razem z ta pania, klientami obok i nawet z ulicy wchodza ludzie do Żabki żeby tez się z nami pośmiać.