Raczej nie, to nie te czasy. Moja babka opowiadała mi, że zaraz po wojnie jak chodziła do szkoły, to nauczyciele linijkami potrafili bić po wyciągniętych rękach, np za brzydkie pisanie. Do tej pory, moja babcia potrafi pięknie pisać - kaligrafia idealna, nie mówiąc już o znajomości łaciny czy innych przydatnych umiejętnościach. Współcześnie poziom nauczania jest drastycznie niski. I choć na taki stan, miało i ma znaczenie oczywiście wiele innych czynników, to sama przemoc werbalna czy fizyczna (jej brak.. ) - wydaje mi się, że jest również jednym z nich. Oczywiście nie mówię tu o katowaniu guwniaków, ale trochę rygoru, by im nie zaszkodziło. Kilkadziesiąt lat temu, nałożenie nauczycielowi kosza na śmieci na głowę i poniżanie go przy tym na oczach całej klasy, raczej by nie przeszło. No ale to temat rzeka...