Wiele osób ma już dość aktorskich remake’ów klasyków, zwłaszcza gdy zmieniają kluczowe elementy fabuły w imię nowoczesności – np. poprzez różnorodną obsadę czy feministyczne przesłania. Często przez to cierpi sama historia i rozwój postaci.
Przy nowej „Królewnie Śnieżce” kontrowersje wywołała obsada – Rachel Zegler, która nie jest biała. W odróżnieniu od „Małej Syrenki”, tu zarzuty są silniejsze, bo oryginalna postać dostała imię od „skóry białej jak śnieg”.
Zegler dolała oliwy do ognia w wywiadach, nazywając oryginał „przestarzałym” i twierdząc, że w jej wersji wątek miłosny jest zbędny – nawet sugerowała, że książę mógłby zostać usunięty z filmu. Widzowie odebrali to jako brak szacunku dla klasyka i współtwórców.
Chociaż później próbowała się wycofać z ostrych słów, szkody już zostały wyrządzone.
Kolejny problem to krasnoludki. Początkowo obsadzono różnorodnych aktorów, ale po krytyce (m.in. Petera Dinklage’a), Disney zmienił ich na postacie CGI. Nowy zwiastun pokazał ich po raz pierwszy – większości widzów się nie spodobali.
Efekt? Wszystko związane z filmem jest masowo hejtowane w internecie.