Quote (rurzowiak @ Oct 18 2024 06:47am)
Kupiłem sobie 200 ml z rana. Wypiłem je. Była to soplica cytryna-mięta i chyba pierwszy raz ją piłem. Smaczna była, choć jak dla mnie, nieco za słodka.
To co mnie uderzyło jednak, to nie - wydawało by się - potężna moc, która powinna przenosić człowieka w baśniową krainę, nie średniawy smak, a... mierna moc, która wynosi 28%.
Pamiętam, że gdy poszedłem do mojej pierwszej pracy, a była to praca w sklepie w roku 2007, to najsłabsze kolorowe wiśnióweczki, malinóweczki, cytrynóweczki posiadały moc 38 volta. Później się to zmieniło i chyba było to w roku 2009/2010, na 36volt, co już wtedy było mocą dla jebanych prezedszkolaków lub dla niezdecydowanych dziewic.
A teraz te 28%... przecież to jest... :angry:
Debancja mode: on
Ostatnio jak byłem w Polsce to regularnie ja pijałem, ale w wariancie cytryna-malina lub coś podobnego. Jako, że co jakiś czas lubiłem się napić smakowej lubelskiej to przez wiele lat obserwowałem proces słabnięcia tych napojów- od 36% do 32 i potem już chyba 28 i muszę stwierdzić, że wolę ta słabsza bo nie wykręca mordy od alkoholu
