Jezu... myślałem, że zdechnę

Jak tak człowiek biegnie resztkami sił i organizm krzyczy STOP to strasznie żałuje tych wszystkich zjedzonych rzeczy

Muszę trochę zrzucić, bo to co spalę biegając wraca do mnie w postaci podjadania, jakiś słodyczy... Dzisiaj zjadam ostatni raz chipsy, koniec z tym, koniec z kebabami po zajęciach

Chyba tutaj jest pies pogrzebany, bo przebiegłem tę swoją trasę już x razy i ciągle pod koniec jest hardcore. Normalnie powinienem dać radę oddychać ciągle przez nos, ale pod koniec muszę już oddychać ustami, bo przez nos jakoś nie wyrabiam już potem. Dzisiaj trochę więcej zrobiłem i pod koniec to już była masakra, nawet nie dałem rady tego lekkiego sprintu zrobić, jak to zawsze finiszowałem... spróbuję wywalić chipsy, słodycze, kebaby z jadłospisu i biegać trybem 1 dzień biegu 1 przerwy i tak w kółko, chciałbym w końcu zacząć robić postępy
