Quote (Pozdrawiam @ Nov 22 2015 06:51pm)
Szedł sobie czerwony kapturek przez las. W koszyczku miał same smakołyki dla chorej i konającej babuni którą miał zamiar odwiedzić. skacząc i podrygując zmierzał więc do chatki w lesie ale nie przewidział prowiantu dla siebie. szedł więc tak i szedł lasem a wiewiórki wydawały mu się coraz bardziej apetyczne. Gdy już głód dochodził do apogeum a żołądek zaczynał się autokonsumować hen hen w oddali kapturek ujrzał piękną i dorodną jabłonkę a na niej cudowne jabłuszko, błyszczące w ostatnich promieniach zachodzącego słońca. Kapturek bez namysłu puścił się więc biegiem w strone jabłonki, przebiegł przez jeżyny i pokrzywy, przeskoczył dzikie róże, wściekły dzik na sterydach po drodze odgryzł mu kawałek łydki jednak kapturek się nie poddał. dobiegł do polanki zakrwawiony i już miał pochwycić jabłuszko gdy nagle ZIEMIA SIĘ ROZSTĄPIŁA! Z jej wnętrza buchnęły piekielne płomienie, z płomieni wyskoczyła gargantuiczna dupa, rozwarła swe pośłady i połknęła jabłuszko po czym schowała się w rozpadlinie, płomienie zgasły a ziemia się zamknęła. Kapturek zszokowany aż upuścił koszyczek i zakrzyknął "Kurwa mać, co to było?!". Na ten dzwięk ziema ponownie się rozwarła, wybuchły wielkie płomienie z płomieni wyskoczyła gigantyczna dupa, rozwarła poślady i zaklapała : "Nie wiem, chyba antonówka."
Antonowka dobre jabłko.