dobra - 3 filmy zaliczone w ostatnim kilku dniach (ale sie kurwa rozpisałem ;O) - jak ktos to przeczyta daje 1 fg;D
1. Sierpień w Hrabstwie Osage- już po zwiastunach/plakatach zapowiadał się trudny, mocno psychologiczny seans i wiadomo kto miał tu grać pierwsze skrzypce.
I rzeczywiście dostałem to czego się spodziewałem, aczkolwiek w znacznie lżejszej formie niż sądziłem. Film jest stosunkowo łatwy, i nawet rzekłbym, przyjemny w odbiorze.
Przez dramatyczny obraz obyczajów sypiącej się rodziny (którego epicentrum stanowi oczywiście postać graną przez Maryl Streep) bardzo często przedzierają się sytuacje, w których nie da się nie parsknąć śmiechem -
i to bardzo mocno rozrzedza atmosferę.... czy to dobrze? Pewnie dla masowego odbiorcy tak... koneserzy ciężkiego kina zapewne mlasną z niesmakiem, ale nie ma co - trzeba docenić ten całkiem inteligentny sarkazm lejący się z ekranu w równych proporcjach z momentami dramatycznymi;)
Nie pamietam czy Streep dostała nominacje za tą role, ale zakladam ze tak... choć grała przekonująco to moim zdaniem zbyt mało subtelnie... to jej wariactwo wyszło nieco zbyt przekolorowane.. teatralne.
Ale jej gra wyciąga z człowieka negatywne emocje... żywiołowo reagujemy na jej zachowania... czyli w sumie efekt osiągnięty.
Dam 7/10 - spoko gra aktorska i sami aktorzy (uwielbiam McGregora i Streep, Roberts tez nie pogardzę..), ciekawe wątki, przyjemny w odbiorze (czy to zaleta?), ale.... o wlasnie przypomnialem sobie... chujowe zakończenie:) To bardzo na minus... Przedostatnia scena była dość mocnym panczem i gdyby w tym momencie (gdzie siedzi na schodach z tą swoją służącą) film sie zakonczyl to bylaby mega smutna rakieta... ale nie... musieli dolozyc jakas chujowa bezsensowna scene na koniec co rozmyło atmosferę:/ No nic.. sami oceńcie..
2. The Jacket (Obłęd) - z 2005 roku.. Jedna ze sztandarowych ról Adriena Brodiego (jeden z moich fav aktorów), a także początki Keiry Knightley (jest tu jeszcze tak słodko pulchniutka;D). To jeden z tych filmow ktore kocham najbardziej bo zostają w głowie jeszcze dlugo po obejrzeniu... Co jest w tej propozycji najlepsze? Ze nie wiemy czy jakakolwiek scena była prawdziwa, czy moze jest to chory wymysł wyobraźni bohatera! Film najlepiej ogladac samemu, w ciemnosci, siedząc blisko duzego telewizora... strasznie wchodzi wtedy na psychę. Ciężka atmosfera, mocna gra aktorska (ahh ta plastyczna morda Brodiego;D), swietna fabuła, a takze bardzo ciekawe.. dwuwymiarowe zakonczenie, które przeplata ze sobą aspekt pozytywny z negatywnym.. Film obejrzalem peirwszy raz w 2006 roku i tak mi zapadł w pamieci , ze wracam do niego srednio co 2-3 lata... Pewnie to moj gowniarski sentyment do produkcji, ktore dobrze zryły mi głowę za młodu. Obiektywne 8/10

P.s. dosłowne tłumaczenie tytułu "kaftan" byłoby znacznie bardziej trafne moim zdaniem niz ten ogólnikowy 'obłęd'... ot takie moja dygresja.

3.
WAUĘSA CZŁENIU Z NADZIEI ;DDDDD - kurwa nie moglem tego nie obejrzec! w koncu to polskie dziedzictwo;D W sumie po ostatnich "wyczynach" Wajdy bylem zajebiscie źle nastawiony... no i się nie mylilem:/
Bedznadziejna gra aktorska! I to w niektorych wypadkach aktorów, ktorych uznawałem za 'dotartych' na polskiej scenie;O (jedyna rola bez zarzutu to występ Agnieszki Grochowskiej, ktora moim zdaniem skradła Więckiewiczowi film;) A sam Więckiewicz... no kurwa jak mnie ten typ irytuje... ale uciągnął brzemię - z jednej strony nie dało się nie zauważyć 'Wałęsowości" (podziwiam, ze byl w stanie przez calutki film tak konsekwentnie modulować głos),
i przede wszystkim po jakichś 10 minutach juz nie zauwazalem, ze to Wieckiewicz, tylko w glowie stworzyl mi sie obraz Wałęsy, ktory wykreował... więc w sumie wszystko na plus... Ale grając postać tak charakterystyczną można łatwo ją przekolorować i momentami rzucało mi sie w oczy, że gra... że trochę zbytnio się wysila. Dalej - praca kamery, dramatyzm ujęć... tego kurwa nie było! Fakt, byly momenty gdzie włosy stawały mi dęba i oczy się zeszkliły, ale to TYLKO ze wzgledu na moj (umiarkowany bądź co bądź) patriotyzm i empatię w stosunku do bohaterów tej historii... Było tyle pięknych momentów, ktore mozna podkreslic mocnym ujęciem, albo ostrą grą aktorów/statystów.. ale nie kurwa... pałowanie przez Zomo wygladalo jak kurwa pieszczoty dildami, przesłuchania wygladały jak pogawędki z funkcjonariuszami,a gniew ludu? kurwa oni wygladali jakby wszyscy byli na wakacjach nad morzem... obraz, jako całość, totalnie wyprany z emocji - a to był wlasnie element, ktory POWINIEN budowac ciężar tego filmu... a jest to lekka bajeczka o Leszku...
Rozczarowanie - nie ma co. Do tego ta Wajdowata wiejskość bijąca z ekranu... n/ Co wiecej - elementow typowo historyczno-edukacyjnych jest tu jak kot napłakał... liczylem, ze ten film bedzie dla młodych małą lekcją historii...
ale nie... to był jedynie historyczny szkic tamtejszych wydarzeń rozmyty przez wszechobecny tani humor... Ehh... ale w sumie nie nudziłem sie... bo to film typowo rozrywkowy... NO ALE KURWA TEN FILM TO MIALA BYC SPOŁĘCZNO HISTORYCZNA PETARDA ://// ...6-/10
This post was edited by mysz15 on Feb 5 2014 02:01am