Quote (Luc- @ Jun 13 2012 06:21am)
Mecz się skończył, emocje opadły, długo nie mogłem zasnąć. Jak dla mnie man of the match to Perquis. Pokazał chłopak prawdziwe serce do gry. Bramka, wiadomo, marzenie. Tylko niestety znowu kurwa te zmiany, Smuda to jest absolutny obsraniec, zero ryzyka. MAMY TO CO MAMY I JEST DOBRZE. Na chuj tego Obraniaka zdjął jak i tak już miał być gwizdany koniec meczu po tym rzucie wolnym -.-
Sobota zweryfikuje wszystko i mam tylko nadzieję, że ZA CHUJA WACŁAWA nie wyjebie z bramki Tytonia, bo byłby największym skurwysynem na świecie.
Na tym turnieju dopiero widze, ze Smuda trenerem nie jest.
Moze uchodzic za niego, ale nim nie jest. Pokazuja to jego zamysly taktyczne, a raczej ich brak.