Quote (zibib @ 26 Aug 2015 11:18)
Jestem na etapie wymieniania ostatnich elementów zawieszenia po poprzednim właścicielu, z części wymienionych przeze mnie jeszcze żadna się powtórnie nie rozwaliła, ale przy 17 calowych felach i zapierdalaniu głównie po Wawie jest to kwestia czasu.
Póki co na przestrzeni 1.5 roku (zrobione 50k km) wymienione:
2x łożyska przód, wszystkie wahacze i amory, piasta, przewody hamulcowe, sprzęgło, wszystko co było do wymiany przy swapie z 2.0 na 2.8 (silnik, dyfer, skrzynia, półosie), wszelkie tuleje i łączniki z tyłu, 3x czujnik abs + sterownik abs. Teraz chyba ponownie do wymiany będzie skrzynia (poprzednia była wstawiona używana w nieznanym stanie, więc była to kwestia czasu), termostat, obie lambdy, żeby nie przyjeżdżać z tym x razy. Niedługo kupuję drugie auto do jazdy miejskiej, bo już mi szkoda bolida na te wszystkie jebane dziury i przełomy tramwajowe, a i spalanie w mieście 14/100 przy moim stylu też do najniższych nie należy. Aktualnie robię około 1.5-2k miesięcznie, mało ze względu na 3.5 miesięczną córę, której poświęcam większość wolnego czasu, ale niedługo znowu zacznę więcej jeździć i chcę mieć do tego czasu wszystko już zrobione na tip top.
Jak dla mnie to jest kompromis między wygodą a skomplikowaniem auta, tzn podstawowe systemy - abs, asc, pdc, dołożony tempomat, mocny wolnossak, który powinien posłużyć jeszcze przez co najmniej 300k km, większość pierdół mogę zrobić przy aucie sam, większość części występuje również w postaci markowych zamienników.
Mam zajebistą niechęć do aut wyprodukowanych po 2005 roku, kiedy planowe postarzanie produktów objęło już wszystkie liczące się marki. Ponoć Mitsubishi i Honda wyłamuje się z tego trendu, ale póki nie muszę, nie zmieniam.
Smirl