Głowa wiadomo, ale jak ja miałem zadyszkę po kilku minutach to przebiegnięcie wtedy 20+ minut na siłę byłoby głupotą. Po co mam narażać się na jakieś omdlenia, bóle głowy, kontuzje. Dla mnie to ma być przede wszystkim frajda

Teraz sobie postanowiłem, że będę biegał regularnie bez jakiś idiotycznych przerw. Jest już praktycznie kwiecień, teraz chcę co te 2 dni przebiegać ~40 minut, taki jest cel. Nie tyle się wzmocnić, ale przypomnieć mięśniom czym jest wysiłek. Za tydzień albo 2 spróbuję albo zwiększać czas biegu, albo tempo, ale prędzej wydłużę czas biegu, dłuższą trasę. Jak osiągnę poziom, że godzinka biegu siada spokojnie to pomyślę nad dalszym wydłużaniem trasy albo tempem.