Quote (Xasthur @ Feb 8 2015 12:39am)
To była taka przeprawka dla terenowych aut przez całą szerokość rzeki z płyt betonowych (tylko trochę zakryta wodą), ale przednie koło mi z nich spadło i w efekcie całe moto. Po jajca w wodzie stałem, bo im dalej od płyt tym głębiej. Jakoś dałem radę. Żałowałem tylko, że nikt nie kręcił. :)
Co do zgiętej kiery to raz po deszczu chciałem zaszpanować na mieście i na drugim biegu na zakręcie chciałem driftem polecieć. A że moto miało całkiem spory moment, to szybko sytuacja się wymknęła spod kontroli. Efekt? Przeleciałem przez moto (zakręt w prawo, spadłem na lewo), kiera zgięta, klamka sprzęgła ułamana. Auta za mną stoją, wstyd jak chuj. Dobrze, że w kasku to nikt facjaty nie widział. :D
Zresztą gleb było więcej, ale nigdy żadnej poważnej kontuzji.
no dzisiaj pojeździłem z bratem bo śniegu nawaliło

ale nie trwało to zbyt długo... nie obyło sie bez małych awarii

dobrze, ze sam nie pojechałem

pierwsze 10min jazdy, omijaliśmy drzewa, jakoś mnie zniosło na prawo i uderzyłem prawym kołem w drzewo. No wiec daje wsteczny, ruszam do przodu co mnie tak kur... znosi ! patrze a tu wisi drążek ;D uyebało mi końcówkę drążka -,- no więc wsiadam na brata quada i lecę do domu bo gdzieś miałem jeszcze 1 końcówkę. Trochę potem zbieżność była inna, ale to na śniegu była tylko jazda, więc jeździło się normalnie. Potem brat przewrócił się na lewą stronę i ujebał klamkę od sprzęgła xdd i jak tu wrócić do domu

bo do domu spory kawałeczek, ale dobrze, ze w raptorze linka od sprzęgła jest po lewej stronie na widoku. Wiec wziąłem śrubokręt i zrobiłem taka "dźwignię" żeby ruszyć to sprzęgło i wbić 1

wiec udało się bez żadnych problemów

potem wbił 2 i jakoś dojechaliśmy powoli do domu