A co tutaj opowiadać, myślałem, że jak wrócę od babci, po ponad miesięcznej przerwie pierwsze co, to będę chciał się napić i pójdę po setkę, ale nie mam takiej ochoty i wychodzi na to, że miałem rację, że piłem tylko z czystej głupoty, a nie z jakiegoś tam uzależnienia. Chciałbym mieć w tym wszystkim rację.
No i super, że do takich wniosków doszedłeś. Jeżeli to naprawdę nie było uzależnienie, a jedynie zły nawyk to pozazdrościć.