Swego czasu prowadziłem zajęcia dla studentów III roku. Któregoś dnia, niedługo przed świętami wielkanocnymi, wchodzę do sali i widzę, że w drugiej ławce trwa jakaś zażarta dyskusja pomiędzy trzema dziewczynami. Przed jedną z nich na ławce stoi duży czekoladowy zajączek, więc zaczynam się domyślać, że chodzi o zwolnienie grupy z zajęć (środa była z jakiegoś powodu wolna, zatem biedaczki musiałyby przytelepać się tylko na zajęcia w poświąteczny wtorek).
Tak więc sobie rozmyślam i wypakowuję papierzyska, a dyskusja w drugiej ławce przybiera na sile (i głośności). Ostatecznie słyszę:
- Idź ty, tobie widać sutki!
....
Kiedy przyszła, dzierżąc dzielnie zajączka, sprawdziłem. Istotnie, sweterek niczego nie ukrywał.